Posts filed under 'Dylematy filolożki'
Dylematy filolożki…
Ostatnio zastanawiałam się nad tym, czy fakt, iż zwracam ogromną uwagę na poprawną wymowę moich współrozmówców, czy osób publicznych jest wynikiem moich studiów. Koleżanka powiedziała mi, że jestem zboczona na tym punkcie. Jednak wydaje mi się, że to nie ma związku ze studiowaniem filologii polskiej. Mam wielu znajomych, którzy nie mają z nią nic wspólnego, a równie bardzo razi ich ‘przyszłem‘.
Zauważyłam to zboczenie u siebie już jakiś czas temu, podczas gdy pani Kinga Rusin w moim ulubionym codziennym programie Dzień dobry TVN jako dziennikarka i osoba publiczna, popełniała nad wyraz dużo błędów stylistycznych i składniowych. O tyle o ile nie można wymagać idealnej poprawności językowej od przeciętnego człowieka, to od takiej
osoby można, a nawet wypada.
W niedzielę podczas Wielkanocnej Mszy Świętej przyłapałam księdza na
mówieniu ’włANczać‘, a na zajęciach z literatury współczesnej wykładowcę na mówieniu ‘w każdym bądź razie’. Naprawdę się czepiam? Czy tacy ludzie nie mają obowiązku wypowiadać się poprawnie?
Jednak nic nie przebije używania zamiennie ’bynajmniej’ z ’przynajmniej’, co jest
u nas ostatnimi czasy nagminne i chyba wręcz modne.
Dla podpowiedzi:
Bynajmniej –> słownik definiuje ten wyraz tak:
bynajmniej «wcale, zupełnie, ani trochę, zgoła (zwykle w połączeniu z następującą partykułą nie)»
Głos miał donośny, ale bynajmniej nie przykry.
Z miłością bynajmniej się nie taił.
Natomiast –> przynajmniej według słownika to:
przynajmniej «partykuła podkreślająca w zdaniu to, na czym mówiącemu szczególnie zależy, co uważa on za minimum konieczne w jakiejś sytuacji; choć, choćby, chociaż, bodaj, co najmniej»
Przyjdź przynajmniej na godzinę.
Przynajmniej ty zostań ze mną.
Musi powiedzieć przynajmniej parę zdań.
Jest zimno, ale przynajmniej świeci słońce.
Czy teraz wszystko nie jest jasne?
2 comments marzec 25, 2008